Który to już raz?

Szczerze, to nie pamiętam już ile razy zaczynałem jakiegoś bloga. Jeden z dłużej żyjących to był Pisarczyki.pl i chyba z niego jestem najbardziej dumny. Niestety zabrakło mi siły i motywacji, żeby go dalej rozwijać.

Sporo prac tam opublikowanych mam zapisanych, ale trochę żałuję, że to się nie rozwinęło. Prócz swoich opowiadań, pisało dla nas też kilka osób (oczywiście za darmo) i nawet udało się napisać jakieś recenzje innych opowiadań. Było fajnie i się skończyło.

Aktualnie pracuję nad projektem SzoT (Szczecin ogarnia Technologie), gdzie uczymy siebie i innych ludzi programować. Nie powiem, że to jakiś blog, bo w sumie tylko publikowałem informacje o szkoleniach, które już się odbyły. Organizujemy(śmy) głównie warsztaty stacjonarne i nic poza tym. Ale zebrała się dookoła tego projektu jako taka społeczność i cieszę się, że kilka osób dzięki (między innymi oczywiście) tej społeczności, dostała pracę w IT.

No i tak trafiliśmy na rozdroże. Z jednej strony chcę pisać, bo po prostu czuję taką potrzebę. Z drugiej, muszę jakoś się utrzymywać na powierzchni, bo samym pisaniem (za darmo, przypominam) ciężko zapełnić michę, więc pracuję. Dzięki temu, że pracuję i zarabiam, nie mam siły na pisanie. Co robić, jak żyć? Problem jak każdy inny.

Od kiedy w mojej rodzinie pojawiła się jeszcze córka, tym bardziej ciężko mi pogodzić pracę z życiem rodzinnym i projektami. A życie w tej chwili ma tak jakby priorytet dla mnie.

Nie potrafiłem też zdecydować, czy dobrym pomysłem będzie pisanie tutaj po polsku, czy po angielsku. I tak się miotałem przez jakiś czas. W końcu uznałem, że jeśli będę chciał pisać opowiadania, to przyda się jakieś miejsce na umieszczanie takich rzeczy. Kolejny blog? Może kurde nie.

Piszę, jak widzisz, więc po polsku. Dzięki temu chyba będę w końcu mógł popisać o tym, co mnie rusza, a nie o tym, co myślę, warto zostawić w sieci.

Kolejny już więc raz. Zaczynam coś, co zacząłem lata temu. Do przeczytania.