Czego nie wiesz o coachingu?

Coaching to jedna z tych profesji, która jest bardzo mało rozumiana i piętnowana w Polsce. Śmiem twierdzić, że (prawdopodobnie) nic o tym nie wiesz. Jednak wszyscy mają bardzo stanowcze i ustalone opinie o coachach, mimo, że spytani ilu znają coachów, zmieniają temat. Uznałem, że warto rozprawić się z tematem.

Moje zetknięcie z coachingiem, mimo, że nieświadome, zaczęło się od… czytania książek. Szukałem w jaki sposób dowiedzieć się więcej o sobie. Jak dowiedzieć się, co pcha mnie do przodu. Później zacząłem tworzyć treść dla Lifehacking Polska, gdzie kontynuowałem swoje poszukiwania. Odkryłem też, że lubię pisać, co więcej, nawet czasem mi to wychodzi.

W końcu, w zeszłym roku powiedziałem „dość” i postanowiłem w końcu znaleźć coś, co powinienem robić i coś, co będę kochał na tyle, żeby się temu poświęcić bez reszty. Zacząłem szukać coacha, bo wiedziałem, że taka osoba pomoże mi poukładać to co mam w głowie i bezstronnie spojrzy na moje plany.

Po tym spotkaniu nie nauczyłem się wiele, ale co się stało później, było nawet lepsze. Poszedłem za zaleceniem coacha i znalazłem się na szkoleniu z coachingu. Podczas tych kilku spotkań, dowiedziałem się o sobie więcej, niż z książek, podcastów i audiobooków, które wchłaniałem.

Ale nie miałem pisać o sobie, a o coachingu. Zacznijmy od początku.

Coaching – co to, u diabła, jest?

Od razu utnę: coaching to nie jest psychoterapia i nie może być jej substytutem. Jeśli potrzebujesz psychologa lub psychiatry, idź do tych specjalistów.

O ile specjaliści powyżej pomogą Ci w leczeniu zaburzeń, coaching pomoże Ci w rozwoju, wyznaczaniu celów i ich realizacji. Coaching to proces oparty na wzajemnym szacunku, równości (coach to nie mentor) i zaufaniu. Ty, jako klient, wyznaczasz swoje cele, w których coach Cię będzie wspierał. Nie licz tu na żadne rady – to nie jest rola coacha. Rozjaśnia się?

Według ICF (International Coach Foundation), organizacji zajmującej się rozwojem i akredytacją (certyfikacją) coachów, wygląda to tak:

  • coach i jego/jej klient przygotowują harmonogram spotkań
  • klient jest osobą, która pragnie osiągnąć jakieś cele osobiste
  • klient nie poszukuje pomocy emocjonalnej, ani pomocy natury psychologicznej
  • coach i klient są w relacji partnerskiej
  • celem coacha jest podniesienie wyników klienta w obszarach, które ustalił z klientem
  • klient potrafi rozpoznać, wyrazić i poradzić sobie ze swoimi emocjami
  • coach koncentruje się na przyszłości i teraźniejszości
  • coach zachęca, a nawet prosi (!) klienta o realizację jego/jej celów
  • coach jest spejalistą od procesu coachingowego, ale nie musi i pewnie nie ma wiedzy specjalistycznej z dziedziny klienta
  • coach nie wykorzystuje swojej wiedzy eksperckiej do oceniania, kierowania, lub tworzenia rozwiązań dla klienta (od tego jest mentor)

Dużo więcej na ten temat możesz przeczytać na stronie ICF.

Znalazłem też coś, co uprawiał Sokrates, a teraz nazywa się to „metodą sokratyczną„.  Działało to w ten sposób, że Sokrates (tak, ten Sokrates, grecki filozof który żył od 470 do około 399 roku przed naszą erą), w pierwszej fazie (elenktycznej) dyskusji udawał podziw dla wiedzy swojego oponenta. Zbijał jego argumenty w ten sposób, że zadawał umiejętnie dobrane pytania, by rozmówca sam doszedł do wniosku, że się myli. Takich działań u coacha nie doświadczysz, mogę zaręczyć.

Druga faza metody sokratycznej była już bardziej pozytywna – stosował je wobec osób, które przeszły pierwszą fazę, lub Sorkates wiedział, że mają potencjał i chciał im pomóc w uświadomieniu sobie, że mają już potrzebną wiedzę. To już bardziej przypominało, co dzisiaj nazywamy coachingiem. Umiejętne wykorzystanie pytań może mieć bardzo dużą siłę sprawczą.

Certyfikacja i akredytacja

Obok wspomnianego ICF, istnieje również organizacja International Coaching Community (ICC). Zarówno ICF, jak i ICC, mają swoje programy akredytacyjne. Moim zdaniem ICC jest bardziej restrykcyjne.

Warto też zwrócić uwagę na Izbę Coachingu – jest to niezależna organizacja, która reprezentuje środowisko coachingowe w Polsce. Propagują oni coaching u nas w kraju i dbają o standardy zawodowe tej profesji.

Patrząc na branżę IT, w której pracuję od 12 lat (w roku 2018), coache mają po prostu przesrane. Żeby zostać programistą, trzeba dużo się nauczyć i sporo praktykować, ale nikt raczej nie pyta o certyfikat, czy ukończony kurs. O studiach nie wspomnę. Starczy udowodnić pracodawcy, że się umie i oto jesteśmy programistą.

Żeby zostać coachem, czeka nas też sporo roboty. I do tego dużo bardziej stresującej. Porównajmy podstawowe certyfikaty/akredytacje Izby Coachinu, ICF i ICC.

International Coach Federation

Aby otrzymać certyfikat Associated Certified Coach (ACC), należy najpierw ukończyć szkolenie Accredited Coach Training Program (ACTP), a następnie:

  • Udokumentować przeprowadzenie 100 godzin sesji coachingowych (75 płatnych) z minimum ośmioma klientami
  • Zdać test Coach Knowledge Assessment (CKA)
  • Zapłacić $100 lub $300, w zależności, czy jesteśmy członkiem ICF, czy nie

Przy czym nie udało mi się znaleźć agendy szkolenia ACTP ani jego kosztów. Zakładam, że to nie jest tania impreza.

Jeśli chodzi o test Coach Knowledge Assessment, to test wykonuje się online, gdzieś przemknęła mi kwota $75, ale nie znalazłem potwierdzenia tej informacji.

International Coaching Community

Proces certyfikacji w ICC składa się z trzech elementów:

  • Test pisemny (teoretyczny)
  • Test praktyczny
  • Obserwacja przez trenerów

Zacznijmy od obserwacji. Tu sprawa jest przejrzysta: w trakcie szkolenia podczas ćwiczenia procesu coachingu, trenerzy mogą przerwać sesję, aby dać nam natychmiastową informację nad czym powinniśmy popracować.

Test praktyczny polega po prostu na poprowadzeniu sesji coachingowej, która będzie później oceniana przez trenerów. Ważne jest, że w trakcie takiej sesji, pracuje się nad rzeczywistym tematem – pracowanie na wyimaginowanym problemie się nie sprawdzi w praktyce. Trenerzy zwracają tu uwagę na znajomość narzędzi, umiejętności coacha i poziom zrozumienia procesu.

Test pisemny to tak na prawdę dwie części: zwykły test pisemny wiedzy o coachingu i pisemny projekt, który jest raportem z sesji coachingowej prowadzonej podczas szkolenia. Każdego dnia w trakcie szkolenia, każdy z kursantów uczestniczy w sesji coachingowej, projekt to zbiór opisów takich sesji.

Izba coachingu

Główne wymagania Izby to ukończenie co najmniej jednego szkolenia, które uczy wymaganych kompetencji – ale co najmniej 125 godzin nauki. Należy również mieć za sobą praktykę w zawodzie, co znaczy, cóż, przeprowadzanie sesji coachingowych. Obejmuje to 90 godzin sesji, w tym chociaż pięć coachingów wielosesyjnych.

Ale to nie wszystko: przyszły coach musi również poddać się superwizji swojej pracy i robić to regularnie (minimum 15 godzin). I na koniec jeszcze zdobyć rekomendacje akredytowanych superwizorów: trzech, jeśli odbyliśmy szkolenie akredytowane przez Izbę, lub dwóch akredytowanych superwizorów oraz nagranie z sesji bądź opis procesu.

Coach powinien również sam poddawać się coachingowi – co najmniej 6 godzin.

Akredytacja taka przyznawana jest na pięć lat. Koszt to 1050zł + VAT dla członków Izby, lub 1660zł dla osób „z ulicy”.

Uf. Mnie zmęczyło samo pisanie o tym. To jest prawie tytaniczna praca

Coaching to zło?

Osobiście uważam, że to zawód, który jest niedoceniany przez wiele osób. Sam sposób pracy mi osobiście bardzo pomógł zrozumieć to, kim jestem i na co mnie stać, a sesje, w których uczestniczyłem, pomogły zdać sobie sprawę, co pcha mnie do przodu. Nie wszyscy potrzebują coachingu i nie zamierzam Cię namawiać do tego typu pracy nad sobą. I to jest w porządku, że wolisz pracować nad sobą samodzielnie.

Ja nie jestem coachem i otarłem się z coachingiem tylko powierzchownie. Wywarł na mnie duże wrażenie i dzięki spotkaniu odpowiednich ludzi, zacząłem zadawać sobie inne, nowe pytania. Myślę, że to zmieniło to w jaki myślę o sobie i innych w bardzo pozytywny sposób.

Jak w każdym zawodzie: są tu osoby profesjonalne, które dają mnóstwo wartości i pomagają ludziom osiągnąć swój potencjał, ale jest też ciemna strona. Zanim wybierzesz osobę, z którą chcesz pracować, sprawdź, czy i jakie certyfikaty posiada, czy pracuje nad sobą i poddaje się superwizji (obserwacji przez osobę trzecią).

Coaching, według mnie, nie jest ani dobry ani zły. Po prostu jest sposobem pracy nad sobą. To, w jaki sposób użyjemy tych umiejętności i odkryć, może być złe, o czym głośno się krzyczy. Ale może wywołać bardzo dużo pozytywnych zmian, nie tylko w rozwoju osobistym, ale profesjonalnym, w biznesie, w szkole i wielu innych sferach. I o tym już się tak głośno nie krzyczy. A szkoda.