43 dni bez kawy

Kawa to ulubiony napój, cóż, wielu osób, które potrzebują większego kopa. Mnie samemu ratowała dzień wielokrotnie, kiedy miałem ciężką noc (bądź nie miałem wcale). Kiedy dojeżdżałem do pracy pociągiem, moim ulubionym trunkiem ratującym produktywność była Club Mate, napój na bazie Yerba Mate.

Działanie kofeiny na organizm jest jasny: pobudza. Ale jest tego nieco więcej. Po pierwsze zwiększa koncentrację, zwiększa też ilość produkcji soków trawiennych, intensywność pracy trzustki i wątroby. Wzmaga moczopędność, dlatego biegamy często do toalety… ale muszę powiedzieć, że dużo mniej jak po wypiciu dwóch litrów wody. Moczopędność pomaga w usuwaniu toksyn z organizmu. Za to odpowiedzialne są nerki. Polepsza metabolizm kwasów tłuszczowych, podobno chroni przed nowotworami i chorobami serca (to ciekawostka). Kawa również zwiększa libido!

Jednak te pozytywne skutki musimy obkupić kilkoma niezbyt przyjemnymi symptomami. Cóż, nie ma róży bez kolców (chyba, że taka modyfikowana genetycznie). Otóż dzięki kofeinie możemy czuć się apatyczni, szczególnie jak efekty działania spadają. Dzięki temu również możemy być rozdrażnieni. Jeśli masz nadciśnienie, lepiej uważaj z kawą, bo kofeina również zwęża naczynia krwionośne.

Dochodzimy teraz do gównego powodu, dla którego „rzuciłem” kawę na ponad miesiąc: przemęczenie. Jeśli spożywasz duże ilości kawy, po pewnym czasie zaczniesz najprawdopodobniej odczuwać ciągłe zmęczenie i potrzebę wypicia jeszcze jednej filiżanki. Dzieje się tak dlatego, że kofeina, blokując receptory wywołujące senność (receptory adenozyny), powoduje również wydzielanie dopaminy, która odpowiada za odczuwanie przyjemności. To prowadzi do, cóż, uzależnienia organizmu i nagle nie potrafisz sobie wyobrazić poranka bez kubka swojej ulubionek kawki.

Żeby dorzucić do tego równania: jeśli wypijesz zbyt dużo kawy, jest spora szansa, że zaczniesz odczuwać niepokój i wpadniesz w stany lękowe. Do tego kołatanie serca i roztrzęsienie organizmu.

No. Ale kawa nie taka straszna jak ją malują. Byle nie przeginać. Tak samo jak z wieloma innymi używkami. Nie wspomnę o alkoholu.

Pomysł na zaprzestanie picia kawy zrodził się w mojej głowie w lutym 2016 i przez cały miesiąc nie piłem ani kropli kawy. Za to, ponieważ w poniedziałki wstawałem o 4:30, żeby pojechać do pracy i zostać w miejscu pracy aż do piątku, pozwalałem sobie na butelkę Club Mate, która ma sporo więcej kofeiny niż normalna kawa. Więc tamten eksperyment nie był w 100% przeprowadzony poprawnie.

Od początku tego roku odczuwałem już, że trochę przesadzam z kawą i z końcem maja postanowiłem nie pić kawy do końca czerwca. Stąd te 43 dni.

Początki były ciężkie i nie trzymałem się postanowienia aż tak sztywno. Jak czułem, że potrzebuję stymulacji, piłem kawę i przechodziłem z tym do porządku dziennego. Kilka razy się przełamałem również w czerwcu.

Postęp eksperymentu zapisywałem w aplikacji HabitBull, poniżej zrzuty ekranów z tej aplikacji.

Bez kawy w maju

W maju miałem ciężki start, jak widać 🙂

Postęp w czerwcu

Czerwiec już poszedł mi lepiej – oba weekendy z kawą były planowane, więc nie zaliczam ich jako porażkę. Jednak zaniżyło mi to statystyki… jeśli ktokolwiek sądzi, że to bardzo ważne.

Poniżej statystyki szczegółowe.

Statystyki szczegółowe

Ogólnie więc, z 43 dni planowanych, byłem bez kawy przez dni 35, z czego 13 dni w ciągu.

Przez pierwsze trzy tygodnie bez kawy, miałem problemy z koncentracją, bóle głowy i byłem po prostu senny. Często zdarzało się tak, że po pracy szedłem po prostu spać. Póżniej, kiedy organizm przyzwyczaił się do nowego stanu normalnego, wszystko wróciło do normy. Jeśli tylko spałem wystarczająco długo (7-8 godzin), czułem się dużo lepiej niż pijąc kawę.

Dodam, że wypijanie jednej kawy w tygodniu nie powodowało u mnie powrotu symptomów, ale za to kawka ładnie pobudzała. I często chciało mi się wtedy sprzątać. Jednak tego ostatniego nie przypisuję raczej kawie.

Czy polecam taki eksperyment? Owszem. To może być dla niektórych bolesne, ale warto przekonać się jak bardzo nasze ciało jest już uzależnione od kofeiny. Jeśli się okaże, że bardzo, cóż, radzę pić mnóstwo wody i przeczekać burzę. Dla mnie, po dwóch tygodniach, zadziałało to tak, że zmęczenie po prostu zniknęło. Jeśli oczywiście przespałem odpowiednią ilość godzin.

Podobne

HabitChallenge – zmień swoje zwyczaje
przeczytano 62
Zacząć ćwiczyć, chodzić na siłownię, jeść zdrowo, jeździć rowerem, przestać pić, rzucić palenie, wstawać wcześniej, napisać książkę... i wiele innych ...